piątek, 11 stycznia 2008

Podsumowanie - Uruguay

Trudno oceniac kraj, w ktorym sie bylo tylko niecale 6 dni i sie zobaczylo tak niewiele. Z tym, ze jak w przypadku Paragwaju, tak i Urugwaj nie ma za wiele do zaoferowania. Jednakze zabudowa 2 miast Montevideo i Colonii powodowaly, ze pobyt w Urugwaju nie uznaje jako stracony.
Na pewno jest bezpiecznie. Przynajmniej pozostalo takie wrazenie. Na kazdym prawie skrzyzowaniu, kroku, czy to w Montevideo, czy Colonii mozna bylo zobaczyc policje. Sam narod nie jest jeszcze przyzwyczajony do turystow, gdyz nie spotyka sie z proba oszustwa, czy zawyzaniem cen przy sprzedazy jakichkolwiek produktow, rzeczy, szczegolnie na straganach z pamiatkami. Nie jest to tez drogi kraj. Znaczek do Polski kosztuje 17pesos, kg arbuza 6pesos, przejazd autobusem w miescie 13p, 100km miedzy miastami to mniej wiecej 100pesos.
Jest to tez kraj generala Artigasa, bohatera narodowego z przelomu XVII i XVIII wieku, dzieki ktoremu istnieje taki kraj, jak Urugwaj. Jego pomniki, nazwy ulic znajduja sie i w stolicy, i w Colonii.
Ale udalo nam sie tez znalezc male slady polski. Otoz przed dworcem autobusowym w stolicy (Tres Cruses) stoi pomnik najbardziej znanego Polaka, czyli Jana Pawla II. Mozna tez tu znalezc slady rosyjskie, gdyz ten narod mieszka w Montevideo.
Nie udalo nam sie zobaczyc calego wybrzeza, a na nim Punta del Este, ale chyba nie warto ogladac kolejnych hoteli ustawionych w rzadku. Znajoma polecala Cabo Polonio, gdzie znajduja sie lwy morskie.
Z tego, co widzialem oceniam Urugwaj na 5 (1-10).

Brak komentarzy: