Ostatnim przystankiem autobusow w Higuey jest wlasnie przystanek do Bavaro. Chce jechac tam przede wszystkim po to, by polezec te pare godzin wsrod najpiekniejszych plaz na Dominikanie.Robie jeszcze male zakupy, kupuje Mamajuane: napoj alkoholowy zmieszany z korzeniami, winem i miodem-w koncu dzis jest ostatni wtorek przed postem, wiec trzeba swietowac. Ide na autobus (jezdza co 15minut) i place 90pesos i jade do Bavaro (1godz.). Wysiadam przy jednym z wielu wejsc na plaze. Widok jest przepiekny: palmy, blekitne, czysciutka woda, delikatny piasek, no i niestety kupa ludzi. Plaza, ktora ma 37km dlugosci jest jedna z najdluzszych i najpiekniejszych na Swiecie. Dzieki szumowi morza i wiatrowi nie slychac gwaru turystow (sporo z Rosji, Francji, USA). Mozna zamknac oczy, popijac Mamajuane i odpoczywac. Kolo godz. 19opuszczam plaze po 4godzinach pobytu na niej i zaczynam szukac jakiegos miejsca na rozbicie namiotu. Jest z tym strasznie ciezko, bo kazda wolna przestrzen jest zagospodarowa
na przez jakis hotel, nawet w miescie. Jezeli pojawia sie jakas przestrzen to jest to miejsce zabagnione. Rezygnuje ze spania w Bavaro i jade guagua (ostatni opuszcza Bavaro o godz. 22) do Higuey. Wysiadam na rogatkach miasta i po 10 minutach dochodze na jakies pole i rozbijam namiot. Budze sie kolo 6:30, zwijam namiot i ide do miasta. Trzeba przejsc kolo 45minut, by dotrzec na przystanek autobusow w kierunku stolicy. Autobusow jest sporo i za 140pesos jade w kierunku Santo Domingo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz