Miasto znane z tego, ze znajduja sie tu 2 wielkie kluby: Gremio i Inter. Poza tym troche sie zawiedlismy. Po dotarciu (godz 8:30) kupilismy od razu bilety na godz.12 (jest tez autobus o godz. 20) w kierunku granicy z Urugwajem. Wybralismy miasteczko Chui (64.5R). Mielismy 3 godz. Przewodnik podawal, ze jest to miasto dzikiego zachodu Ameryki Pd, ale
cowbojow zadnych nie widzielismy. Jedynym ciekawym obiektem byla katedra, ktora byla zwiedzana przez wycieczke Skosnookich. No a jak oni cos zwiedzaja to znaczy, ze warto ;). Zaraz pozniej zaczal padac deszcz i moglismy sie przekonac jak szybko dziala biznes w Brazylii. Od razu na ulicach pojawili sie sprzedawcy parasolek, ktorych bylo chyba wiecej niz samych zainteresowanych kupnem. My nie dolaczylismy do klientow i wrocilismy na dworzec, skad ruszylismy na poludnie (7 i pol godz, 532km).
cowbojow zadnych nie widzielismy. Jedynym ciekawym obiektem byla katedra, ktora byla zwiedzana przez wycieczke Skosnookich. No a jak oni cos zwiedzaja to znaczy, ze warto ;). Zaraz pozniej zaczal padac deszcz i moglismy sie przekonac jak szybko dziala biznes w Brazylii. Od razu na ulicach pojawili sie sprzedawcy parasolek, ktorych bylo chyba wiecej niz samych zainteresowanych kupnem. My nie dolaczylismy do klientow i wrocilismy na dworzec, skad ruszylismy na poludnie (7 i pol godz, 532km).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz