Ruszylismy na poszukiwanie noclegu. Bylo to bardzo ciezkie. Miejsca byly pozajmowane. W jednym z hoteli (The Palace, przy ul. Maldonado) o godz. 3:20 byly 3 miejsca za 500pesos, ale kiedy juz tam wrocilismy po 5 minutach to okazalo sie, ze ktos nam to juz zajal. O 3:25 nad ranem! Portier polecil udac sie do innego hotelu obok. Tam juz czekal (o dziwo niezaspany,jakby na nas czekal) kolejny portier, ktory zaoferowal nocleg w dormie za 220pesos od osoby. Olalismy go i poszlismy szukac dalej. Znalezlismy o godz. 4 nad ranem hotel Ideal (Colonia 914) za 350pesos za 2 osoby, 480pesos za 3osoby. Ja powiedzialem, ze rezygnuje z noclegu o takiej porze i spedzilem 3 godz w kafejce internetowej (15pesos za godz) i nastepnie poszedlem na spacer poranny po miescie. Montevideo jest calkiem sympatyczne, podobne do Helsinek (bliskosc portu) i La Valetty (uklad miejski-dookola Starego Miasta woda). Udalem sie na miejsce, gdzie miejscowi lowia rozne ryby z brudnej wody i o dziwo jeden z nich zlapal sztuke o wielkosci ponad jednego metra. Poszedlem na terminal, skad odplywaja statki do Buenos Aires, by zorientowac sie w cenach. No i sie potwierdzilo, ze ta opcja jest droga (taniej jest plynac z Colonii), bo najtanszy przejazd wynosi 1560pesos. Przyszedlem do hotelu po Maje i Lukasza i razem zobaczylismy w sumie to samo, co ja sam wczesniej, ale przy okazji zrobilismy po raz kolejny udane zakupy owocowe. Owoce sa tu dosyc tanie jak to w calej Ameryce Pd i zajadamy sie nimi jak najczesciej. Do tego w taki upal jak dzis (juz nas zaczyna denerwowac taka temperatura tym bardziej, ze dochodza do nas informacje, ze w Polsce jest tak przyjemnie zimno -15stopni), bo jest znowu ponad 35stopni, nic sie nie chce robic i najlepiej jest wypic piwko, jak chociazby miejscowe Pilsen (puszka 19pesos, butelka litrowa 35pesos).
Poszlismy tez na terminal, by znalezc na nastepny dzien polaczenie do Buenos Aires, a po drodze zobaczyc Colonie de Sacramento, skad wlasnie plyna promy. Najtansza opcja byl przejazd firma ColoniaExpress (http://www.coloniaexpress.com/) i za bilet autobusowy do Colonii i stamtad prom do BA zaplacilismy po 516pesos (z tym, ze jedna noc spedzamy w Colonii). Promocja ta jest tylko we wtorki, srody i czwartki. Autobus sie nie oplacal, bo z Montevideo wynosil 760pesos, a sam przejazd autobusem z Monte do Colonii wynosi 150pesos.
Wrocilismy autobusem miejskim (13,5pesos) do hotelu i wzielismy bagaze i ruszylismy na jedna noc do kogos z HC. Byla to Gabrial, ktora miala zwariowanego chlopaka z Anglii. Nastepnie na miasto i do domu i spac.
Zaciekawilo nas to, ze na miescie bylo duzo koni z woazmi, co jak na stolice jest dziwne; ale dziwniejsze bylo to, ze wlasnie te osoby wyciagaly ze smietnikow smieci i je sortowaly-biedni ludzie, ktorzy wykonywali pozyteczna prace.
W sumie troche nas ta pogoda meczyla, bo generalnie, zeby poznac Montevideo nalezaloby wyjsc jak wszyscy to robia, czyli po 22 i mielismy juz byc o tej porze w "objeciach Morfeusza", ale nasi gospodarze wyciagneli urugwajski miodowy trunek do popicia i nie pozwolili nam zasnac :) Wiec nie pozostawalo nic innego jak dolaczyc do nich.
Nastepnego dnia pojechalismy na terminal, by wyruszyc do Colonii de Sacramento.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz