poniedziałek, 7 stycznia 2008

Chui - Brazil

Co jest ciekawego w Chuiu? Najbardziej jest chyba ciekawa nazwa tego miasta, ktora jest podobnie brzmiaca do jednego z wulgarnych slow w naszym jezyku. Wymawia sie to troche inaczej (bo czui). Poza tym jest to miasteczko graniczne. A gdzie jest granica? Trzeba poinformowac kierowce autobusu, ze sie chce jechac do Urugwaju i ze sie chce dostac pieczatke wyjazdowa. Dzieki temu zatrzyma sie on 2km przed Chuiem (ale to brzmi, nie?) i dostaje sie ta pieczateczke. Zaczeli mnie juz wkurzac ci brazylijscy pogranicznicy, bo stawiaja pieczatke na srodku strony, a ze nie jest mala, to poza nia ciezko znalezc miejsce na nowa. Totalny burdel w paszporcie.
Z dworca kieruja nas do Urugwaju. Prosto i prosto. Pytamy sie, gdzie jest Urugwaj? Oni, ze tam prosto. A teraz? Juz jestescie. Jak to-pytamy sie? A tu sie okazuje, ze jest to miasto, ktore jest przedzielone glowna ulica, gdzie po jednej stronie tejze ulicy jest Brazylia, a po drugiej Urugwaj. No a ruch jest tylko po stronie uruwajskiej ze wzgledu na mniejsze ceny. Tak wiec w taki sposob opuscilismy Brazylie.

Brak komentarzy: