piątek, 25 stycznia 2008

Arequipa - Peru

Okazalo sie, ze na dworcu sa bankomaty, z ktorych pobieram kase i kupuje na wieczor, na godz. 21 bilet na autobus do Nazca (10godz.)-ta sama cena co do Limy, czyli 40soli. Zostawiam plecak w siedzibie firmy Ormeño, u ktorej kupilem bilet i ide cos zjesc, a cos zjesc to znaczy zjesc cos, co m.in. dawno chcialem zrobic w Ameryce Pd, czyli swinke morska (koszt 16soli). Oczywsicie wyglad na talerzu tego sympatycznego zwierzaczka z poczatku moze odrzucic, tym bardziej, ze jest podawana w pozycji na brzuchu, ale to pierwsze wrazenia. Potem jakos mozna to jesc. Oczywiscie nie mozna sie tym najesc, bo miesa za duzo nie ma, a smakuje miedzy kurczakiem a moze ryba, ale warto bylo sprobowac. Skorka ponoc najlepsza mi nie smakowala.
Ruszamu mikro na miasto (0.6sola) w kierunku Plaza de Armas. Jest to calkiem przyjemny plac otoczony przez budynki kolonialne z bialego kamienia; zreszta cale Stare Miasto ma podobna zabudowe. Najciekawsze muzeum, czyli Monasterio de Santa Catalina kosztuje 30soli (nie ma znizek). Spaceruje po nawet ladnie wygladajacym miescie kolo 2godz. Niestety chmury, ktore naszly na miasto nie pozwola mi zobaczyc ponoc pieknego widoku na wulkan Misti, wiec podczas deszczku chowam sie w jednej z tutejszych kawiarenek internetowych. Pozniej koncze spacer po miescie, zachodzac do agencji turystycznych, by sprawdzic ceny: Kanion Colca 1 dzien 35$, 3dni 50$. Wracam na terminal i ruszam nocnym autobusem do Nazca. Autobus wyrusza z 30minutowym opoznieniem (tu tonormalka) i o godz. 7 rano przybywam do centrumniewielkiego miasteczka Nazca.

Brak komentarzy: