niedziela, 2 grudnia 2007

Sucre - Bolivia

Stolica konstytucyjna Boliwii. Jest niedziela 02.12. Gdybysmy tu przybyli tydzien wczesniej czekalyby nas ogromne wrazenia (trudno to nazwac atrakcjami). Otoz w miescie od pol roku trwa wojna domowa, a wielka kulminacja byl weekend sprzed tygodnia, gdzie w zamieszkach zostalo rannych ponad 200 osob, a 3 zostaly zabite. Z miasta zostala wypedzona policja! Wrocila kilka dni pozniej, ale atmosfere niepokoju mozna bylo odczuc spacerujac po miescie, ktore wygladalo jak miasto widmo lub jak turystyczne po sezonie. Problemem politycznym, z ktorym boryka sie Boliwia i Sucre jest socjalizm i m.in. konstytucja na wzor wenezuelskiej, ktora byla drukowana w kazdym dzienniku boliwijskim w tym tygodniu. Cos tam mozna przeczytac o zamieszkach m.in. tu http://www.radiovaticano.org/pol/Articolo.asp?c=169822
Po przyjezdzie do Sucre kupujemy bilet na wieczorny autobus (o godz. 18:30) do Cochabamby (firma Expreso Cochabamba) za 35 bol. Stamtad mamy jechac od razu do miasteczka miedzy Cochabamba a Santa Cruz.
Jedziemy autobusem A do centrum i wysiadamy przy placy 25 Maja. Dookola powywieszane hasla odnosnie zamieszek. W budynku sadowym powybijane okna i wstawione deski. Spacerujemy w kierunku Parku Bolivara, gdzie jest niby miniaturka wiezy Eiffel´a. Miasto sprawia ciekawe, ale jak pisalem wymarle wrazenie. Poza tym wszystkie koscioly sa pozamykane. Na spacerniaku tlum ludzi oglada film dokumentalny z zamieszek sprzed tygodnia-nie wyglada to ciekawie. Konczymy spacer i udajemy sie na dworzec na autobus w kierunku Cochabamby.

Brak komentarzy: