Wlasnie z Samaipaty (120km od Santa Cruz, 2godz jazdy) mozna ruszyc na zwiedzanie Parku Narodowego Amboró. Po drodze mozna wykapac sie w wodospadach Cueva (10bol za wstep, 30km od Samaipaty) oraz zobaczyc El Fuerte, wielki kamien i teren ruin (wstep 32bol, 8km od miasta). My jak zwylke chcemy to jak najbardziej zrobic na wlasna reke i wynajac przewodnika juz na terenie parku, dlatego doplacamy jeszcze po 8bol od osoby (normalna cena to 5bol) i jedziemy do Mairana (17km). Tu znajdujemy nocleg za 15bol od osoby (sa tu tylko 3 hoteliki). Budzimy sie z rana i patrzymy na niebo-zapowiada sie, ze bedzie padac. Ruszamy na postoj taksowek i pytamy sie o dojazd do La Yunga, gdzie jest park. I tu jestesmy zaskoczeni. Znamy cene (40bol), ale nikt z kierowcow nie chce podjac sie zadania: dojazdu do tej wsi! Mowia, ze jest to zbyt niebezpieczne; moze by dojechali, ale juz moga nie wrocic. Czyzby to byla az tak niebezpieczna droga? Idziemy w tamtym kierunku i podjezdza do nas kierowca, ktory zgadza sie zawiezc nas tam. Troche mu z oczu patrzy jakby byl szalony, ale co tam. I po km dowiedzielismy sie czemu kazdy nam omawial: droga prowadzila w gore po glinie. Jezeli zpadnie choc troche deszczu (jak teraz) samochod slizga sie nad przepasciami. Bylo to chyba jedne z najbardziej niebezpiecznych 13 km w moim zyciu. Serca mielsimy w przelyku, ale bezpiecznie dojechalismy. Wspolczulismy troche naszemu kierowcy, ktory musial wracac ta droga. Na dworcu dobiegla do nas chmara naganiaczy i nie wiedzielismy ktorego wybrac: kazdy mowil o roznej godzinie przyjazdu (od 5godz jazdy do 10godz!). W koncu wybieramy firme Suarez za 25bol i ruszamy o 20:30 autobusem w kierunku Yacuiba do Villamontes. Jest tez mozliwy dojazd droga wyzej, ale przeowdnik mowi, zé jak ktos chce tam jechac to musi uzbroic sie w cierpliwosc i wziasc wode na tydzien. My wybieramy glowne przejscie graniczne miedzy Boliwia i Paragwajem, by miec mozliwosc znalezienia duzej liczby pojazdow, ktore by mialy nas zabrac.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz