Kolo terminalu sa 3 hoteliki. Ale to co sie dzialo kolo niego odebralo nam wszelka ochote spania tam. Obok rozlozone wielkie obozowisko slamsow i gromada dzieciakow, ktore podchodzily do nas i prosily o kase. Bylo tak w calym miescie. Postanowilismy, ze nie bedziemy tam spac (tropche strach i po zmorku leipeij nie wychodzic. Najtanszy nocleg to 20tys guar w hoteliku Tía Nancy) i ruszylismy do miasta. W centrum znalezlismy nocleg. A ze mieli
smy troche zaoszczedzonej kasy z przejazdow to poszlismy do Hotelu Austria przy Fernandez 165 za 36$ ze sniadaniem za 4 osoby. Jesli ktos by szukal czegos taniego to doslownie naprzeciw jest maly hotelik o nazwie Caribe za 20tys guar od osoby. Po zakwaterowaniu ruszylismy na poszukiwanie czegos do jedzenia. I tak naprawde godna o tej porze jest do polecenia stacja Esso na ktorej mozna kupic tanio duzo rzeczy. My znalezlismy na miescie tylko pozamykane sklepy i dzieciakow, ktorzy rozrabiali: jeden z nich wlamywal sie do auta, ale zostal zlapany przez policje.
smy troche zaoszczedzonej kasy z przejazdow to poszlismy do Hotelu Austria przy Fernandez 165 za 36$ ze sniadaniem za 4 osoby. Jesli ktos by szukal czegos taniego to doslownie naprzeciw jest maly hotelik o nazwie Caribe za 20tys guar od osoby. Po zakwaterowaniu ruszylismy na poszukiwanie czegos do jedzenia. I tak naprawde godna o tej porze jest do polecenia stacja Esso na ktorej mozna kupic tanio duzo rzeczy. My znalezlismy na miescie tylko pozamykane sklepy i dzieciakow, ktorzy rozrabiali: jeden z nich wlamywal sie do auta, ale zostal zlapany przez policje. Nastepnego dnia (wigilia) mamy super sniadanie-szwedzki stol i wyszlismy z pelnymi brzuchami. Zostawilismy bagaze w hotelu i ruszylismy na glowny plac, ktory jest niedaleko hotelu. Chcielismy znalezc autobus do Itaipu (trzeba szukac takiego z napisem Hernandarias), by zobaczyc wielka tame. Zapytalismy sie jednej osoby, ktora zaraz podbiegla do policjanta, a ten zatrzymal caly ruch na rondzie tak by podjechal autobus, ktory byl dla nas! No cos niesamowitego, ale pomoc. Koszt przejazdu 2tys guar, 15km. Kierowca wyrzucil nas 500m od wejscia. Ruszamy tam i spotyka nas niemila niespodzianka. Dzis wigilia i wejscie na tame jest zamkniete. Probuja dzwonic do naczelnika , a ten nie zezwala. Pytaja sie nas czy wierzymy w Boga, bo w wigile nikt nie pracuje. My na to, ze w naszym kraju do 14 wiekszosc pracuje. Za chwile podjezdzaja strazacy, ktorzy tam pracuja i deklaruja sie, ze nas powoza po tym terenie za darmo! Nie wiem ile to kosztuje, ale trzeba wykupywac wycieczke i jechac autobusem 2km pod
tame. Najpierw podjechalismy pod tame, a potem pod jezioro. No a sama tama ogromna. Wystarczy powiedizec, ze tylko 7% energii, ktore wytwarza zapsokaja zapotrzebowanie energetyczne calego kraju! Reszta, czyli 93% idzie do Brazylii.
tame. Najpierw podjechalismy pod tame, a potem pod jezioro. No a sama tama ogromna. Wystarczy powiedizec, ze tylko 7% energii, ktore wytwarza zapsokaja zapotrzebowanie energetyczne calego kraju! Reszta, czyli 93% idzie do Brazylii. Podziekowalismy milym strazakom i stopem wrocilismy do Ciudad del Este. Zabralismy bagaze i ruszylismy na piechote w kierunku granicy. Samo przejscie nietypowe, duzy ruch, a jak ktos chce pieczatke to sam musi sie po nia zglosic. Do miasta widac, ze przyjezdzaja na zakupy chmary Brazylijczykow. My stanelismy zaraz za przejsciem i czekalismy moze 45 minut na przyjazd autobusu, ktory by mial nas zawiezc do Puerto Iguazú w Argentynie. Zapakowalo sie z nami wiele osob i za 6tys guar pojechalismy 30km do Argentyny. Najpierw przejechalismy przez Brazylie (tu autobus sie nie zatrzymuje, tak wiec nie ma potzreby stemplowac paszportu) i wjechalismy do Argentyny.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz