środa, 14 listopada 2007

Riobamba i Nariz del Diablo - Ecuador

Autobus wysadza mnie gdzies w poblizu centrum i stad biore wraz z 2 innych turystow taxi na dworzec kolejowy (1$). Riobamba to miejsce skad zaczyna trase pociag w kierunku poludnia. Ja za bardzo nie chcialem dostac sie na niego, ale ze mam czas i tak jade w kierunku Cuenki, wiec w sumie decyduje sie, ze jade. Pociag odjezdza w sr,st i ndz o 7 rano. Na dworcu kolejowym okazuje sie ze pociag jest pelen (140miejsc!) i jedyna alternatywa jest udanie sie autobusem do Alausi (2.5$ spod dworca) i stamtad jazda innym pociagiem na Nariz del Diablo (7.8$tam i z powrotem). W sumie od 5 miesiecy nie mozna jezdzic na dachu (smierc 2 turystow z Japonii), wiec decyduje sie na to, co jest. Znajduje nastepnie nocleg (sporo hoteli kolo dworca) w hostalu Ñuca Huasi (10 de Augusto 10-24, 100 metrow od dworca) za 3$ (bez lazienki w pokoju, 5$ z lazienka). Juz drugi raz ciesze sie, ze wzialem ze soba wlasna kludke, bo drzwi juz w drugim hotelu sa zamykane wlasnie na kludke (a swoje to swoje). Udaje sie na zwiedzanie Riobamby noca. I nie ma tu nic ciekawego. Jest katedra i bazylika, ale nie robia zadnego wrazenia. Ogolnie strasznie nudne miasto. Wracam na spanie. Nastepnego dnia ide na PKP i stad autobusem do Alausi. Po prawej stronie mozna zobaczyc pokryty sniegiem wulkan Chimborazo (wysokosc 6310m). Autobus pelen bialasow. Dosiadali sie do nas miejscowi. Po 93km i 1h i 45m jazdy docieramy do Alausi. W miescie juz duzo osob ubranych w typowe stroje andyjskie. Autobus zatrzymuje sie tuz przy stacji kolejowej gdzie mozna kupic bilety na pociag (28km do Nariz del Diablo i z powrotem, 7.8$, 2h). Jeszcze trzeba rzucic bagaz do przechowalni (0.5$-"trzymaj sie tylko za kieszen" jak to mawia moj kolega Tomji) i mozna zajmowac miejsce. Po przejechaniu 5 minut konduktor oznajmia-kto chce na dach, platne dodatkowo 1$. Oczywiscie wiekszosc sie zgodzila. Najlepiej jest siedziec po prawej stronie-najwieksze przepascie. Widoki sa ladne. Ogolnie jazda pociagiem nalezy do duzych atrakcji. Czy warto? Ok, zaliczone, wystarczy. Nastepnie udaje sie na dworzec autobusowego w kierunku centrum miasta (kolo 400m od dworca kolejowego na prawo). Okazuje sie, ze najblizszy autobus do Cuenki (nastepne miasto, do ktorego sie udaje) jest za 4h. To troche duzo, jak na miasto, w ktorym za bardzo nie ma co robic.
Ide wiec jeszcze troche do przodu (kolo 100 metrow) i skrecam w prawo (400metrow pod gore) i jestem przy Transportes Parties. Stad odjezdzaja czesto autobusy, w moim kierunku. Nie czekam 3 minut i jest juz autobus do Cuenki (5$, 4h, 169km). Najlepiej jest usiasc dla pieknych widokow po prawej stronie.

Brak komentarzy: