Peru-waluta 1sol=2.99$ (jak sie uda znalezc).
W zyciu nie widzialem takiego przejscia granicznego jak tu. Most na ktorym stoi straznik ekwadorski, a za mostem juz Peru. Ruch przez most ogromny i nikt nie sprwadza zadnych dokumentow. Wymiemy pieniadze w banku na sole i bierzemy moto-taxi (motor wraz z przyczepa, bardzo popularny w Peru srodek podwozenia ludzi) i udajemy sie 3km (za 3 sole-zaczyna byc drogie to przekraczanie granicy) na odprawe do Peru. Tam stempluja
paszport i daja jakas karteczke, ktorej nie wolno zgubic. W sumie chyba nikt by sie nie zorientowal, jakbym w ogole zadnych budek granicznych nie zaliczal-dziwna granica. Od tego momentu powinienem wziazc busik (colectivo za 2 sole i dojechac nim do Tumbes). Troche popelnilem blad i za bardzo wciagnalem sie w znajomosc z Chilijczykiem, razem jezdzilismy duzo po przygranicznym miescie Aguas Verde i kosztowalo mnie to strate niepotrzebnie 3$. Trudno. Najlepiej jest przekraczac granice w ten sposob: dojechac do Machali i stamtad jest juz 5 autobusow do Piury (Peru) lub z Huaquilles (kilka do Aguas V, a stad colectivo do Tumbes lub bezposrednio na poludnie). Juz od poczatku Peru mi sie nie spodobalo i wyglada na to, ze bedzie to kraj, w ktorym mozna naciagac dobrze turystow. Dodatkowo zaczelo mnie denerwowac to, ze nie ma w tym kraju dworcow autobusowych; kazda agencha ma swoja siedzibe i trzeba latac od jednego budynku do drugiego po to, by znalezc swoj autobus. Bedac juz w Tumbes znajduje autobus do Piury (wszystkie dalej jadace maja odjazdy o 20 lub 21 jako autobusy nocne) firmy El Solo (agencja Turela, za 12soli, 370km i 4h) z nadzieja ze znajde cos szybko dalej na poludnie Peru. Podjezdza autobus, oczywiscie spozniony, prawie z kompletem ludzi (jechal z Aguas Verde, a wiec z miasta przy granicy). Kierowca zapytal sie skad jestem. Jak dowiedzial sie, ze z Polski to powiedzial: o kraj tego pilkarza Lato. Wow, po raz pierwszy w Ameryce Pd ktos skojarzyl Polske nie z papiezem.
Wsiadam do autobusu (przypomina mi klasa ten, ktorym jechalem ze Stambulu do Gruzji w
czerwcu, czyli syf) a tam kociol. Ktos siedzi na moim miejscu, a niektore miejsca zajete przez owoce, wiezione przez handlarzy. Ja nie klocac sie za duzo, siadam obok mego prawowitego miejsca i jade. Najlepiej jest siedziec po prawej stronie, by podziwiac piekne widoki na plaze z Oceanu Spokojnego. Po 1,5 h jazdy podjezdzamy pod jakis dach i okazuje sie, ze mamy kontrole celna (niezle-tak daleko od granicy). Po 2 i pol h jazdy, prawowity wlasciel miejsca mowi, zebym mu ustapil bo to jego miejsce. Po krotkiej i ostre klotni, ustapilem mu i jechalem obok kobieciny i jej owocow. Na 30 minut przed Piura autobus sie zatrzymuje na jakim parkingu dla autobusow, gdzie wysiada sporo ludzi, a tam czeski film: jeden autobus najezdza na drugi, ludzie tratuja sie z bagazami. Czy ci ludzie nie potrafia zyc w ladzie i porzadku? Od momentu wejscia do autobusu zauwazylem, ze maja z tym problem.
Do Piury docieram spozniony o godz i nic nie wyszlo z mego ambitnego planu dotarcia do Trujillo jeszcze dzis. Autobusy wyjezdzaja...oczywiscie wieczorem. Kupuje wiec bilet na nocny autobus do Trujillo za 20 soli (8h) w agencji Americana. Zostawiam tam plecak i ide na zwiedzanie miasta. Przewodnik opisuje, ze jest to ladne miasto kolonialne. Ja jednak sie zastanawiam nad tym, czy aby ten, co pisal ten przewodnik nie byl pod wplywem jakiegos alkoholu (np. wodki wybo
rowej, ktora znalazlem w tutejszym sklepie za 26,5 soli), bo nie zauwazylem tego. Mieszkancy sa w porzadku, ale same miasto jest fajne dlatego, ze nie ma tu turystow i ze mozna zobaczyc zycie jego mieszkancow (co wydawalo sie interesujace ze wzgledu na fakt, ze bylo to pierwsze tak duze miasto po stronie Peru). Zobaczylem tu katedre, muzeum (Casa Museo Grau) przedstawiajace najwieksza wojne marynarki wojennej Peru. I to wszystko. Jeszcze w banku domienilem pieniadze (udalo sie to zrobic bez ogromnych kolejek, jakie tam byly), zobaczylem ciekawy zawod: przepisywacz na maszynie. Za 1 sola za strone przepisuje prace studentom. Po wizycie w kafejce internetowej (1h-1sol) ide na dworzec autobusowy i o 22.15 mam autobus do Trujillo.
paszport i daja jakas karteczke, ktorej nie wolno zgubic. W sumie chyba nikt by sie nie zorientowal, jakbym w ogole zadnych budek granicznych nie zaliczal-dziwna granica. Od tego momentu powinienem wziazc busik (colectivo za 2 sole i dojechac nim do Tumbes). Troche popelnilem blad i za bardzo wciagnalem sie w znajomosc z Chilijczykiem, razem jezdzilismy duzo po przygranicznym miescie Aguas Verde i kosztowalo mnie to strate niepotrzebnie 3$. Trudno. Najlepiej jest przekraczac granice w ten sposob: dojechac do Machali i stamtad jest juz 5 autobusow do Piury (Peru) lub z Huaquilles (kilka do Aguas V, a stad colectivo do Tumbes lub bezposrednio na poludnie). Juz od poczatku Peru mi sie nie spodobalo i wyglada na to, ze bedzie to kraj, w ktorym mozna naciagac dobrze turystow. Dodatkowo zaczelo mnie denerwowac to, ze nie ma w tym kraju dworcow autobusowych; kazda agencha ma swoja siedzibe i trzeba latac od jednego budynku do drugiego po to, by znalezc swoj autobus. Bedac juz w Tumbes znajduje autobus do Piury (wszystkie dalej jadace maja odjazdy o 20 lub 21 jako autobusy nocne) firmy El Solo (agencja Turela, za 12soli, 370km i 4h) z nadzieja ze znajde cos szybko dalej na poludnie Peru. Podjezdza autobus, oczywiscie spozniony, prawie z kompletem ludzi (jechal z Aguas Verde, a wiec z miasta przy granicy). Kierowca zapytal sie skad jestem. Jak dowiedzial sie, ze z Polski to powiedzial: o kraj tego pilkarza Lato. Wow, po raz pierwszy w Ameryce Pd ktos skojarzyl Polske nie z papiezem.Wsiadam do autobusu (przypomina mi klasa ten, ktorym jechalem ze Stambulu do Gruzji w
czerwcu, czyli syf) a tam kociol. Ktos siedzi na moim miejscu, a niektore miejsca zajete przez owoce, wiezione przez handlarzy. Ja nie klocac sie za duzo, siadam obok mego prawowitego miejsca i jade. Najlepiej jest siedziec po prawej stronie, by podziwiac piekne widoki na plaze z Oceanu Spokojnego. Po 1,5 h jazdy podjezdzamy pod jakis dach i okazuje sie, ze mamy kontrole celna (niezle-tak daleko od granicy). Po 2 i pol h jazdy, prawowity wlasciel miejsca mowi, zebym mu ustapil bo to jego miejsce. Po krotkiej i ostre klotni, ustapilem mu i jechalem obok kobieciny i jej owocow. Na 30 minut przed Piura autobus sie zatrzymuje na jakim parkingu dla autobusow, gdzie wysiada sporo ludzi, a tam czeski film: jeden autobus najezdza na drugi, ludzie tratuja sie z bagazami. Czy ci ludzie nie potrafia zyc w ladzie i porzadku? Od momentu wejscia do autobusu zauwazylem, ze maja z tym problem.Do Piury docieram spozniony o godz i nic nie wyszlo z mego ambitnego planu dotarcia do Trujillo jeszcze dzis. Autobusy wyjezdzaja...oczywiscie wieczorem. Kupuje wiec bilet na nocny autobus do Trujillo za 20 soli (8h) w agencji Americana. Zostawiam tam plecak i ide na zwiedzanie miasta. Przewodnik opisuje, ze jest to ladne miasto kolonialne. Ja jednak sie zastanawiam nad tym, czy aby ten, co pisal ten przewodnik nie byl pod wplywem jakiegos alkoholu (np. wodki wybo
rowej, ktora znalazlem w tutejszym sklepie za 26,5 soli), bo nie zauwazylem tego. Mieszkancy sa w porzadku, ale same miasto jest fajne dlatego, ze nie ma tu turystow i ze mozna zobaczyc zycie jego mieszkancow (co wydawalo sie interesujace ze wzgledu na fakt, ze bylo to pierwsze tak duze miasto po stronie Peru). Zobaczylem tu katedre, muzeum (Casa Museo Grau) przedstawiajace najwieksza wojne marynarki wojennej Peru. I to wszystko. Jeszcze w banku domienilem pieniadze (udalo sie to zrobic bez ogromnych kolejek, jakie tam byly), zobaczylem ciekawy zawod: przepisywacz na maszynie. Za 1 sola za strone przepisuje prace studentom. Po wizycie w kafejce internetowej (1h-1sol) ide na dworzec autobusowy i o 22.15 mam autobus do Trujillo.
1 komentarz:
siemasz Zylet. widze ze ostro piszesz. ciekawie tam macie. ta wizyta w wiezieniu to juz calkiem. ja w Suwalkach. ide dzis gdzies mecz obejrzec. no i milo ze mnie zacytowales, ale czy ze wszystkich moich przemadrych przemyslen i cytatow akurat ten utwil Ci tak w pamieci... :). pozdrawiam! powodzenia. przekaz tez pozdro reszcie! ps. czy Szaszka swoimi okrzykami zdobywa przychylnosc i zaufanie tamtejszych tubylcow?
Prześlij komentarz