
Po przeprawie promowej (platne dodatkowo po 1.5bol) i 3 i pol godzinach jazdy (kolo 150km) przyjezdamy do centrum ladnie polozonego La Paz. Stamtad udajemy sie na poludnie, gdzie mamy namiar na polskich ksiezy (dzieki Asia!), z ktorymi wczesniej kontaktowala sie siostra Majki, a ktorzy mieszkaja w stolicy Boliwii (w La Paz w centrum jest hostal przy hostalu, a ceny zaczynaja sie od 20bol za osobe-trzeba poszukac, mozna pewnie taniej). Na poczataku wydaje sie, ze w miescie panuje chaos komunikacyjny, ale pewnie da sie przyzwyczaic. Znajdujemy kosciol i ksiedza, ktory nas przyjmuje z otwartymi ramionami. Dowiadujemy sie kilku ciekwaostek o kraju: pensja minimalna to 500bol, czyli kolo 50 euro, ale tu mieszkaniec moze przezyc za 10 soli dziennie! (czyli 1 euro). Slysze juz po raz drugi pare ciekawostek o Cejrowskim, ktoremu naprawde nie trzeba wierzyc we wszystko to, co mowi. Poza tym jestesmy w miejscu, gdzie wypoczywal (czyli u ksiezy) pare lat
temu Kapuscinski. Fajnie, bo dla mnie Kapuscinski byl osoba, ktora przekazala w swoich ksiazkach wiele ciekwaych przemsylen.
A co do Boliwii. Jest to kraj, w ktorym od poltorej roku panuje socjalizm. Wczesniej byl kapitalizm. Lud zaczyna sie troche burzyc, bo sytuacja ekonomiczna w kraju jest nieciekawa. Mozna ja porownac do sytuacji z Polski z czasow Bieruta. Ministrem edukacji byla osoba, ktora nie umiala pisac! Ministrem Skarbu jest byla sluzaca, a Ministrem Sprawiedliwosci osoba, ktora nie skonczyla podstawowki. Wystapienia czolowych przywodcow rzadzacej partii przypominaja przemowienia Gierka, Bieruta czy Lenina. Wiele kompanii zachodnich w momencie wejscia socjalizmu zostalo doslownie wykurzonych z kraju, a wraz z nimi odeszlio specjalisci. I teraz jest patowa sytuacja w Boliwii: kraj ma bardzo duzo zloz roznego typu, ale prawie nikt nie wie, jak to wydobyc. Jest podpisany traktat z Brazylia na dostarczenie 6mln cm szesciennych gazu, a Boliwia jest w stanie wyslac tylko 2mln. I w ten sposob stosunki z jednym z wazniejszych sasiadow sie bardzo pogarszaja.
temu Kapuscinski. Fajnie, bo dla mnie Kapuscinski byl osoba, ktora przekazala w swoich ksiazkach wiele ciekwaych przemsylen.A co do Boliwii. Jest to kraj, w ktorym od poltorej roku panuje socjalizm. Wczesniej byl kapitalizm. Lud zaczyna sie troche burzyc, bo sytuacja ekonomiczna w kraju jest nieciekawa. Mozna ja porownac do sytuacji z Polski z czasow Bieruta. Ministrem edukacji byla osoba, ktora nie umiala pisac! Ministrem Skarbu jest byla sluzaca, a Ministrem Sprawiedliwosci osoba, ktora nie skonczyla podstawowki. Wystapienia czolowych przywodcow rzadzacej partii przypominaja przemowienia Gierka, Bieruta czy Lenina. Wiele kompanii zachodnich w momencie wejscia socjalizmu zostalo doslownie wykurzonych z kraju, a wraz z nimi odeszlio specjalisci. I teraz jest patowa sytuacja w Boliwii: kraj ma bardzo duzo zloz roznego typu, ale prawie nikt nie wie, jak to wydobyc. Jest podpisany traktat z Brazylia na dostarczenie 6mln cm szesciennych gazu, a Boliwia jest w stanie wyslac tylko 2mln. I w ten sposob stosunki z jednym z wazniejszych sasiadow sie bardzo pogarszaja.
Po kolacji idziemy spac. Nastepnego dnia udajemy sie na zwiedzanie La Paz. Spotykamy znajomych na placu Murillo przy katedrze: Marysie, Mariusza i Zuze, z ktorymi udajemy sie na dworzec autobusowy, by kupic bilety na wieczor do Uyuni. Kosztuja 75bol (firma O
mar), wyjazd o 19, czas 12h. Mozna troche taniej pojechac z przesiadka w Oruro (do Oruro kosztuje 15bol, a stamtad od 30 do 40bol). Idziemy na miasto-ogolnie jest bardzo duzo policji, szczegolnie turystycznej na ulicach. Dzien wczesniej jak przyjechali Zuza, M i M wzieli taksowke z dworca. Policja turystyczna im pomogla,spisala numery taksowkarza. Zdarzaja sie podrobione taksowki, ktore wyworza turystow, podstwiaja im bron i okradaja lub nawet morduja! W ubieglym roku mialo to miejsce z turystami z Niemiec i Francji. Majac to na uwadzer postanaiwamy nie korzystac z taksowek w Boliwii. W La Paz jest wiele domow niedobudowanych, ale ludzie w nich mieszkaja. Spowodowane jest to tym, ze nie trzeba w ten sposob placic podatku od nieruchomosci, jak dom jest nieskonczony. I malo kto chce
konczyc taka budowe. Ciekawe.
mar), wyjazd o 19, czas 12h. Mozna troche taniej pojechac z przesiadka w Oruro (do Oruro kosztuje 15bol, a stamtad od 30 do 40bol). Idziemy na miasto-ogolnie jest bardzo duzo policji, szczegolnie turystycznej na ulicach. Dzien wczesniej jak przyjechali Zuza, M i M wzieli taksowke z dworca. Policja turystyczna im pomogla,spisala numery taksowkarza. Zdarzaja sie podrobione taksowki, ktore wyworza turystow, podstwiaja im bron i okradaja lub nawet morduja! W ubieglym roku mialo to miejsce z turystami z Niemiec i Francji. Majac to na uwadzer postanaiwamy nie korzystac z taksowek w Boliwii. W La Paz jest wiele domow niedobudowanych, ale ludzie w nich mieszkaja. Spowodowane jest to tym, ze nie trzeba w ten sposob placic podatku od nieruchomosci, jak dom jest nieskonczony. I malo kto chce
konczyc taka budowe. Ciekawe.Na ulicach tez sa czyscibuty, lecz wiekszosc z nich jest w kominiarkach, co raczej wyglada groznie. Sa tez miejsca, gdzie ludzie ustawiaja torby z napisami swoich zawodow, np. malarz, tynkarz, murarz i czekaja takie osoby az ktos ich wezmie z ulicy do jakis prac budowlanych.
Chodzimy po Mercado de Hechiceria i zwiedzamy kosciol San Francisco (wstep 20bol norm, stud 15bol). Wracamy do domu i po zakupach jedziemy jeszcze z jednym z ksiezy na Doline Ksiezycowa (wstep 15bol). Malo ciekawa. Wracamy i jedziemy na dworzec autobusowy skad jedziemy noca do Uyuni.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz