środa, 21 listopada 2007

Cuzco - Peru


Docieramy do Cuzco o godz, 13 na terminal glowny i stamtad taksowka za 4 sole jedziemy na poszukiwanie noclegu. Najlepsza oferta wydaje nam sie Calle Carmen Alto przy 283 San Blas za 12 soli od osoby. Mamy tez mozliwosc zostawienia bagazu na kilka dni za 2 sole. Za darmo jest internet i dostep do kuchni. Po zakwaterowaniu robimy sobie spacer po miescie. Cuzco jest calkiem przyjemne do spacerowania. Udajemy sie tez na terminal Santiago, gdzie za 15 soli kupujemy bilety na jutrzejszy autobus do Santa Marii (6h, 220km) w celu jak najtanszego dojazdu do Machu Picchu (chcemy to zrobic tak: http://www.irish-guy.com/pictures/frontpage/upload7/cusco.png). Mozna tez wyjechac autobusem o 8 wieczorem i o 3 nad ranem przyjezdza sie do Santa Marii i tam o 4 odjezdza busik dalej do Santa Teresy. My jestesmy ciut zmeczeni na to. Ogolnie aby dostac sie do Machu Picchu trzeba zaplacic duzo pieniedzy. Mozna pojechac pociagiem za tam i z powrotem za okolo 90$ plus jeszcze bilet wstepu na MP lub tez isc Inka Trail. Znajomi z Polski zalatwiali to sobie przez internet i wyszlo ich to po 280$ na osobe. Na miejscu zaszlismy do pierwszej lepszej agencji i zaoferowali nam to za 190$ za osobe, tyle, ze za 6 dni, bo na wczesniej nie bylo juz miejsc. My chcemy wyjsc naprzeciw temu, bo jak sie pozniej okazalo, Macu Picchu jest okropnie skomercjalizowane przez rzad Peru, ktory trzyma nad wszystkim piecze i ma z tego ogromna kase. My sprobujemy to zrobic za jak najmniej.
Spacerujemy tez po bazarze miejskim (zapachy okropne-duzo miesa, glowy krowy), kupujemy liscie koki (torebka za 1 sola), by radzic sobie z choroba wysokogorska (na razie jej nie mamy, ale zmeczenie jest) i po posilku idziemy na spanie. Ogolnie w Cuzco jest mnostwo turystow. Co tu denerwuje? Na kazdym kroku mozesz zrobic zdjecie ubranym pieknie miejscowym za 1 sola lu co krok oferuja tobie uslugi masazu (Cuzco wyglada chyba na jakies swiatowe centrum masazu). Nastepnego dnia rano udajemy sie na autobus na godz. 8. Na dworcu Santiago 3 autobusy szykuja sie do wyjazdu w tym samym kierunku. Pasazerowie stopniowo wsiadaja i wkladaja swoje bagaze. Mistrzostwem Swiata okazuje sie jak pewna pani wpakpowywuje 6 kartonow kurczakow. Nie widzielismy pozniej co sie z nimi stalo, ale po przejechanej drodze nie zapowiadalo sie by wyszly z tego calo.
Njlepiej usiasc po lewej stronie dla widokow. Po 2h jazdy pokonujemy przelecz na wysokosci 4316m. Widoki sa wspaniale. W pewnym momencie zaczelismy zjezdzac w dol. Po okolo godzinie zjazdu nagle nasz autobus sie zatrzymuje. Wszyscy wstaja zobaczyc, co sie dzieje. Okazuje sie, ze przed chwila zeszla lawina kamieni i zatorowala droge, wiec kierowca nie mogl tego przejechac. Po lewej ponad kilometrowa przepasc. Super widok i pewien strach. Ni stad ni z owad pojawia sie jakis czlowiek ktory sprzedaje banany. My wszyscy w strachu, a on se banany sprzedaje. Pasazerowie chca wysiasc, by pozwolic na pusto bezpiecznie autobusowi przejechac, jednak kierowca nie chce nas wypuscic. Nagle zaczely sypac sie kamienie! Kolejna lawina i to na nasz autobus. Ktos tam wyskakuje przez okno. Kierowca decyduje sie na ruszenie i wpada w maly poslizg; zarzuca go w kierunku przepasci, kobieta obok robi znak krzyza, kierowca nie chce wypuszczac, a w autobusie panika. Trwalo to krotko i kierowca jednak przejechal przez ta lawine, jednak kazdy z nas najadl sie wielkiego strachu.
Na okolo 2h przed Santa Maria zaczela sie szutrowa droga. Tam od razu czeka na nas busik, ktory moze nas zawiezc do Santa Teresa (34km), ale za 10 soli. A wiec cena od roku podskoczyla dwukrotnie. Coz, innego wyjscia nie bylo (dlugie targi nie daly rezultatu). Droga calkiem ciekawa, a bus pelen zachodnich turystow. Na miejscu jestesmy kolo 16:15 i decydujemy sie tego dnia dotrzec do Aguas Calientes. Najpier trzeba udac sie do Hidroelectrowni. Z miasteczka (nocleg za 5-7soli) jezdzi busik, ale o 6 rano za 3 sole. Taksowka chce 30 soli. My decydujemy sie na droge na piechote i schodzimy na boisko w dole i tam czeka nas przeprawa po wagoniku przez rzeke. To tez dalo nam calkiem sporo adrenaliny. Jeszcze dodatkowo dwa groby pasazerow, ktorzy sie wywrocili rok temu wlasnie podczas przeprawy nad rzeka. Ale udalo sie. Do Hidroelectrico dochodzimy o zmroku (8km) i wchodzimy na tory (jest to 120km kolei)-te najwyzej (sa 3 i najkrotsze sa wlasnie te). Za okolo km jest po prwej stronie mozliwosc przespania sie za 7 soli. Spacer noca po torach sympatyczny(10km), ale pozniej zaczyna padac i do Aguas Calientes dochodzimy zmoczeni i zmeczeni po 18km marszu.

Brak komentarzy: